Angielska kuchnia z duszą – czyli na czym tak naprawdę polega ten styl?
Styl angielski w kuchni kojarzy się z solidnymi, frezowanymi frontami, kredensami i ciepłem palonej cegły. Wiele osób myśli, że aby go osiągnąć, trzeba wydać fortunę u stolarza lub zamówić zabudowę na wymiar. Nic bardziej mylnego. Kluczem do angielskiej kuchni jest atmosfera i detale, a nie idealnie spasowane szafki. Można ją stworzyć, wykorzystując standardowe meble z popularnych sieciówek i odrobinę manualnego czaru. Angielski styl to przede wszystkim: klasyczne kolory (butelkowa zieleń, granat, ciepła biel), elementy vintage oraz przytulny, nieco „mieszkalny” charakter – jak w wiejskiej rezydencji, ale bez przesadnego przepychu.
3 kroki do angielskiej metamorfozy – bez piły i młotka
Krok 1: Zamień fronty, nie meble
Nie musisz wymieniać całej kuchni. Wystarczy, że zmienisz fronty szafek. Jeśli masz standardowe meble (np. z IKEA), możesz kupić same fronty w sklepach z wyprzedażami lub na portalach ogłoszeniowych. Szukaj modeli z płycinami – to one nadają szyku. Jeśli nie chcesz nic kupować, po prostu pomaluj istniejące fronty. Farba kredowa lub tablicowa to Twoi najlepsi przyjaciele. Wybierz kolor wgłębień płycin na ciemniejszy odcień, a ramki zostaw jasne – to prosty trik, który daje efekt frezowania. Nie musisz być stolarzem, wystarczy wałek i taśma malarska.
Krok 2: Otwarte półki i „zabudowa” z IKEI
Angielska kuchnia nie znosi pustych ścian. Zamiast górnych szafek (które często są drogie w zabudowie), postaw na otwarte półki. Zrób je sam z desek sosnowych (w cenie około 30 zł/szt.) i pomaluj na biało. Na nich ustaw porcelanę, dzbanki i słoiki – im bardziej „z drugiej ręki”, tym lepiej. Jeśli masz wyspę lub wolnostojącą szafkę, pamiętaj: w stylu angielskim często stosuje się meble wolnostojące. Stary kredens z pchlego targu (lub z Allegro za 200 zł) po pomalowaniu na zielono będzie wyglądał jak z angielskiego domku. Nie martw się, że nie pasuje wymiarami – to właśnie ten niedbały, „składany” urok.
Krok 3: Detale, które robią różnicę
Styl angielski to magia dodatków. Oto lista rzeczy, które możesz dodać za grosze, a które natychmiast zmienią charakter wnętrza:
- Gałki i uchwyty – wymień plastikowe na porcelanowe lub mosiężne. Kosztują od kilku do kilkunastu złotych za sztukę, a efekt jest spektakularny. Szukaj wzorów w kształcie różyczek lub klasycznych, okrągłych.
- Listwy maskujące – przyklej nad blatem lub pod szafkami górnymi cienką listwę przypodłogową (np. z polistyrenu). Pomaluj na biało – to imitacja boazerii, która jest znakiem rozpoznawczym angielskich kuchni.
- Tekstylia – lniane firanki, kraciaste ścierki i bawełniane obrusy. Nawet zwykłe ręczniki w szkocką kratę rozwieszone na drzwiczkach piekarnika dodadzą klimatu.
- Oświetlenie – zamiast nowego żyrandola kup w lumpeksie starą lampę z mosiądzu lub miedzi. Wystarczy przeczyścić ją pastą, a zyska charakterystyczny, patynowy wygląd.
Praktyczne triki, które oszczędzą Twój portfel
Nie masz budżetu na stolarza, ale masz czas? Wykorzystaj go kreatywnie. Oto trzy sprawdzone metody: po pierwsze, okleina drewnopodobna – jeśli blat jest zniszczony, nie wymieniaj go, tylko oklej folią imitującą drewno dębowe lub orzech. Koszt około 20 zł/mb. Po drugie, farba do płytek – znudziły Cię kafle? Pomaluj je specjalną farbą do glazury. Wzór w drobną kratkę lub jodełkę samodzielnie namalowany wałkiem to esencja angielskiego cottage. Po trzecie, regał jako spiżarnia – stary regał z książkami (np. Billy z IKEI) pomaluj na kolor ściany, wstaw do kąta i wypełnij słoikami z przetworami. To nic nie kosztuje, a daje efekt „angielskiej spiżarni”.
Pamiętaj – w stylu angielskim nie chodzi o perfekcję. Dopuszczalne są niedoskonałości, obicia farby i meble z duszą. Jeśli Twoja kuchnia ma nierówne półki i farbę nałożoną pędzlem, to tylko dodaje jej autentyczności. Zamiast płacić stolarzowi, zainwestuj w puszkę farby i kilka rolek taśmy. Resztę zrobi klimat – i Twoja wyobraźnia.